Third Party Providers). Dzięki temu możesz mieć podgląd wszystkich swoich kont w jednym miejscu, np. w bankowości internetowej i aplikacji Santander mobile. Możesz sprawdzić saldo i historię transakcji dodanych kont (usługa AIS) oraz inicjować z nich transakcje płatnicze (usługa PIS). Obecnie w banku uruchomiliśmy usługę AIS i
Dziś nie mogę mieć dzieci. Gdyby moja matka mnie leczyła może byłoby inaczej. Nie leczyła. Żal było pieniędzy na prywatna wizytę a gdy poprodilam o pomoc finansową i pożyczkę w wys 1500 zł na wizytę w klinice niepłodności oświadczyła mi że nie ma takich pieniędzy mam się nie wygłupiać i nie każdy musi mieć w życiu
Rozwie-dziona, miała czworo dzieci, w tym jedno adoptowane, które wyprowadziło się już z domu. Wiedziała, że ją adoptowałam i że nie mogę mieć dzieci.
Nie mogę mieć dzieci i boję się, że to złamie serce mojemu przyszłemu mężowi Mam PCOS i jestem w 8. tygodniu ciąży. Nigdy nie myślałam, że to się uda.
– W charakterze gościa, nie łapiducha. Felczer wzruszył ramionami. – Niektórzy nie umieją opuścić posterunku, druhu – stwierdził. Całkiem adekwatnie do sytuacji, bowiem siedzieli w jego pracowni, w trakcie rozmowy zaś Flavius na sekundę nie przestał ucierać maści na stłuczenia.
Potrzebuję się wygadać, opowiedzieć komuś to wszystko, bo juz nie daję rady. Tak bardzo nie ogarniam. Wiele trudnych sytuacji nakłada się na siebie. Pochodzę ze zwykłej dobrej rodziny, jestem wrażliwa, inteligentna. Ale zawsze coś było
Rozmawiałyśmy o tym, że może nie mogę mieć dzieci. Mama powiedziała: "Nic na siłę. Jeżeli się nie uda, to może masz inne zadania do spełnienia na tym świecie". Rozpłakałam się i
Nie męczę moich psów, kocham je, traktuję je jak dzieci. Ale dzieci na tę chwilę ze względów zdrowotnych nie mogę mieć. Ale będzie jeszcze pięknie — dodaje z nadzieją w rozmowie z "Faktem". Sandra przelewa swoja miłość nie tylko na ukochanego, ale też na ich pieski rasy Shih-Tzu, które wszędzie podróżują z Sandra i Baronem.
To tak nie działa, że drugie dziecko magicznie rozwiązuje problemy, a wciskanie komuś, że powinien mieć drugie jest zwyczajnie niegrzeczne i nie na miejscu. 21 Odpowiedź przez wieka 2021-11-07 23:27:35 Ostatnio edytowany przez wieka (2021-11-07 23:28:52)
Joanna Krupa (35 l.) marzy, by zostać mamą. Gwiazda „Top Model” jest jednak na razie bardzo zapracowana, więc macierzyństwo odkłada na później. Modelka wpadła jednak na sprytny pomysł.
Ra2C. Forum: Leczenie niepłodności Piszę ten post przez łzy. O dziecko staramy się już ponad rok. Mam za sobą poronienie w 9 po naturalnym zajściu. Aby nie zaczynać od siebie leczenia zrobiliśmy badanie męża i oto mam przed sobą fatalne wyniki nasienia, które pozbawiły mnie złudzeń: upłynnienie, objętość, ciągliwość, ph w normie, ale koncentracja (mln/ml) – 5 ruch typu A – 0 % ruch typu B – 0 % ruch typu C – 10 % ruch typu D – 90 % całkowita liczba plemników – 25 mln WBC 3,0 mln/ml morfologia 5% test eozynowy 15 % aglutynacja 0 Mój mąż prowadzi zdrowy tryb życia: sporo biega, używki bardzo umiarkowanie, dieta zbilansowana. W dodatku od 2,5 m-ca zażywa Salfazin. Dodam, że badanie nasienia zrobiliśmy po 6 dniach bez stosunku. Bardzo proszę o wszelkie rady i ustosunkowanie się. Jestem bardzo przybita. Pół roku temu zaszłam w ciążę, a przecież nic się nie zmieniło.. Ale z drugiej strony nie utrzymałam jej.. Co dalej? Z góry dziękuję…
Jakby nie było, musisz brać pod uwagę, że dziecko może urodzić się z Twoją wadą. Tak, że nie dziwię się, że masz blokadę, to jest normalne w takiej sytuacji, tak reaguje Twój organizm i się jego słuchaj. Na partnera nie patrz, bo on dzisiaj jest, jutro może go nie być, tym bardziej jakby dziecko nie urodziło się zdrowe. Godzinę temu, Gość polyanna napisał: Czy jest droga na pokonianie tego stanu? Nie próbuj niczego na siłę, więc nie szukaj takiej drogi, jeśli nie przyjmujesz urodzenia dziecka z wadą.
35 odp. Strona 1 z 2 Odsłon wątku: 14829 26 stycznia 2012 09:01 | ID: 733283 Sytuacja jak w temacie wątku: mężczyzna wie, że to on nie może mieć dzieci. Pozwala więc partnerce zajść w ciążę z innym, by potem wspólnie wychować to dziecko, jak swoje... Czy dopuszczacie taką możliwość? Czy potraficie zorzumieć postawę tych ludzi? 26 stycznia 2012 09:08 | ID: 733291 Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. 26 stycznia 2012 09:09 | ID: 733292 Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... 26 stycznia 2012 09:11 | ID: 733295 Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... 4 Justyna mama Łukasza Zarejestrowany: 09-10-2010 22:03. Posty: 7326 26 stycznia 2012 09:19 | ID: 733305 Mama Tymka (2012-01-26 09:09:09) Nie wyobrażam sobie czegoś takiego. No chyba, że partnerta zachodzi w ciążę z innym w trakcie zabiegu in vitro, a dawca nasienia jest nieznany. Inna opcja? Absolutnie nie. Przecież w ciążę nie zawsze zachodzi się za pierwszym razem... to co, ta kobieta będzie się kochała z tym innym do skutku? I nie podoba mi się też to że "dawca" jest tu traktowany przedmiotowo. "Pociupcia" sobie i wynocha. Byleby "ciupciał" ze skutkiem. Przypomina mi się motyw z Farinelliego... Myślę tak jak Kasia, nasienie od dawcy bym wzieła a sypiać z innym bez milości.... Ale nie tępię innych. A co będzie jak dziecko się dowie za kilka lat o tym? 26 stycznia 2012 09:20 | ID: 733307 Mama Julki (2012-01-26 09:11:48) Nie chodzi tu o in vitro - zaznaczam. Chodzi o to, by mieć dziecko w sposób naturalny - nieważne, czy za pierwszym razem czy kolejnym. Liczy się cel. A "dawca" może w ogóle nie wiedzieć, że "dawcą" został - para może skutecznie wmówić otoczeniu, że to oni oboje są bilogicznymi rodzicami... To trochę naciągane. Logicznie myślący facet skojarzy fakty. I jak zobaczy babkę z brzuchem albo z dzieckiem to wyliczy sobie, że to może być jego. No chyba, że taka babeczka "zafunduje" sobie przelotny seksik ze skutkiem ciążowym na wakacjach. I po powrocie do domu nie będzie miała możliwości spotkania z tym drugim. Niemniej co w sytuacji gdy nie zajdzie w ciążę za pierwszym razem? Będzie szukała innego? Faceci do łóżka nie wskakują na zamówienie. I taki "dawca" musi się pewnie podobać tej pani i jej partnerowi. Musi pewnie też spełniać jakieś wymagania dotyczące inteligencji, wyglądu i w ogóle, bo nie wyobrażam sobie, żeby ktoś się zdecydował na seks i poczęcie z mętem spod sklepu. Chora sytuacja. 6 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:22 | ID: 733312 Nie dopuszczam takiej myśli, u nas by to na pewno nie przeszło 26 stycznia 2012 09:23 | ID: 733314 Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 26 stycznia 2012 09:27 | ID: 733326 Wydaje mi się że niezależnie od pobudek i tego czy decyzja jest wspólna to rysa zawsze pozostanie. Kobieta będzie pamiętała, że MUSIAŁA współżyć z innym, facet będzie pamiętał, że żona spała z innym. O takich sprawach się nie zapomina. 9 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 09:38 | ID: 733347 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę 26 stycznia 2012 09:44 | ID: 733358 Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? 26 stycznia 2012 09:47 | ID: 733362 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? To albo pogodzą się z tym co mają albo postawią śwat do góry nogami by dopiąć swego. Choć mi do głowy przyszedł by prędzej kredyt na in vitro niż coś takiego. 26 stycznia 2012 09:52 | ID: 733371 Ja czytałam raz wspomnienia pewnej kobiety, która była w podobnej sytuacji. Mąż nie mógł mieć dzieci, więc postanowili, że ona zajdzie w ciąże z kimś innym. Pojechała do sanatorium i tam poznała faceta, który został ojcem jej dziecka. Biologiczny ojciec, ani dziecko nigdy się o tym fakcie nie dowiedzieli, a małżeństwo żyło zgodnie i wychowywało córeczkę. Było to w latach 80-tych XX wieku - wówczas in vitro dopiero raczkowało i nawet nie wiem czy było już praktykowane w Polsce. Myślę, że w takim przypadku musi być duże zaufanie do drugiej osoby... i może desperacja, że ktoś się decyduje na taki krok. Ale jak piszę to było kilkanaście lat temu, kiedy in vitro i adopcja były inaczej postrzegane niż teraz... 26 stycznia 2012 09:59 | ID: 733385 Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. 14 alanml Poziom: Starszak Zarejestrowany: 27-10-2009 17:11. Posty: 30511 26 stycznia 2012 10:03 | ID: 733392 Jesli poprzez invitro i dawca byłby anonimowy to myślę, że OK. W innym wypadku nie do przyjęcia. 26 stycznia 2012 10:05 | ID: 733395 Mama Tymka (2012-01-26 09:59:51)Wiem jedno... można sobie na ten temat gdybać gdy się jest rodzicem i ma własne dziecko, którego ojcem jest nasz partner. W takiej sytuacji jestem przekonana, że nie posunęłabym się do czegoś takiego. Ale zdaję sobie sprawę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Gdyby mój mąż nie mógł mieć dzieci... nie wiem co byśmy wymyślili. I nigdy się o tym nie dowiem. To w dużej mierze zależy od charakteru zcłowieka, bo pzrecież trzeba umieć się wyłączyć na czas tego seksu ku prokreacji wyłącznie... A gdyby pomiędzy nią i ojcem biologicznym dziecka rozkwitło uczucie?... Świat tego drugiego mężczyzny ległby w gruzach... 16 Wxxx Poziom: Przedszkolak Zarejestrowany: 17-12-2009 21:50. Posty: 9899 26 stycznia 2012 10:09 | ID: 733402 Mama Julki (2012-01-26 09:44:39) Wxxx (2012-01-26 09:38:54) Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? Zgadzam się, ale w przypadku adopcji, a nie kiedy świadomie idziemy z kimś do łóżka, oszukujemy w ten sposób nawet samych siebie, potem udajemy, że to dziecko Męża, mimo iż wiemy, że to niemożliwe. Jak pisałam wyżej-dla mnie to nie do przyjęcia. W takim przypadku tylko adopcja wchodziłaby w grę A jeśli pary nie stać na in vitro ani na adopcję nie mają wymaganych warunków? Stanęłabym na głowie by spełnić wymagania. Powiem Wam, że od razu zdecydowałabym się na adopcję. Rozmawialiśmy zresztą kiedyś z Mężem na ten temat. Jeśli nie moglibyśmy mieć własnych dzieci to od razu rozpoczęlibyśmy kroki adopcyjne. Mamy adoptowane dzieci w rodzinie i adopcja to dla nas coś naturalnego 26 stycznia 2012 10:12 | ID: 733405 Jest to nie moralne zarówno w stosunku do partnera/partnerki, jak i w stosunku do tego obcego mężczyzny, nazwijmy go dawcą nasienia. Nie wierzę, że ten mężczyzna, który pozwala kobiecie spać z innym mężczyzną (bez względu na powód), pogodzi się z faktem,że jego kobieta spała z innym facetem, że nie wypomni jej tego w złości i w końcu, że nie odbije się to w końcu na dziecku (np. odrzucenie). Myślę,że powinni to zaakceptować,że nie mogą mieć ze sobą dzieci (biologicznych) i raczej zdecydować sie na adopcję niż takie wątpliwe drugie, oboje oszukują i wykorzystują inną osobę do własnych celów. A może ten obcy mężczyzna chciałby wiedzieć lub uczestniczyć w wychowaniu swojego dziecka? 18 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:16 | ID: 733409 Mama Julki (2012-01-26 09:23:42)Załóżmy, że facet poznany gdzieś daleko i przelotnie. W sprzyjających okolicznościach nie będie miał okazji dowiedzieć się, że jest biologicznym ojcem. Ale co ze świaodmością tej pary? Zgadzacie się ze stwierdzeniem, że nieważne, kto jest rodzicem biologicznym, ważne, kto wychowuje? 1) Zazwyczaj w takim procederze dawca jest w pełni świadomy i bierze za to kasę. 2) Zestawienie stwierdzenia "nie ważne, kto jest ojcem biologicznym, ważne, kto wychowuje" z powyższą sytuacją jest nadużyciem i w żadnym wypadku nie usprawiedliwia. A sama sytuacja jest zwyczajną zdradą małżeńską, tym bardziej krzywdzącą, że odbywa się za zgodą wszystkich. Cel nie uświęca środków. 19 Bartt Poziom: Niemowlak Zarejestrowany: 06-05-2009 22:23. Posty: 5452 26 stycznia 2012 10:18 | ID: 733410 Warto dodać, że ten biologiczny dawca, choćby nie wiem jakie papiery wcześniej podpisywał, będzie mógł być w każdej chwili pozwany o alimenty. 20 oliwka Poziom: Dzierlatka Zarejestrowany: 19-04-2008 00:57. Posty: 161880 26 stycznia 2012 10:22 | ID: 733419 annas82 (2012-01-26 09:08:52) Każdy robi to co jest zgodne z jego sumieniem. U nas by to nie przeszło...wolałabym adoptować niż mieć dziecko z innym. U nas też - nie popieram takiego rozwiązania - wolałabym adoptować jeśli już.
Forum: Dla starających się Moje Drogie !!! Zacznę od tego,że dziś poszłam do nowej a ona „ O co chodzi? „ Niom to jej zaczęłam opowiadać o tych plamieniach (że możliwe,że są one od słońca – bo się ostatnio opalałam). I powiedziałam jej,że już prawie 2 latka się staramy o dziecko i chciałabym dostać jakieś skierowania na badania. A ona na to “po co mam się starać o dziecko jak mam dopiero 21 lat !Za młoda jestem – i lepiej będzie dla mnie jak się najpierw wybawię i wyszaleję!!! ” Wkurzyłam się, ale nic jej nie odpowiedziałam. Więc ona “” rozbierz się i siadaj na fotel” zaczęła mnie badać i nagle „ooooooooo” widzę,że masz bardzo miekką macicę (kilka razy sprawdzała,bo aż nie mogla uwierzyć … Ubierz się to Ci coś powiem ! Przestraszyłam się a ona chyba jesteś w bardzo wczesnej ja ale to niemożliwe dziś jest 15dc –powinnam mieć dopiero owulację? a ona „ masz łykać Luteine 2 razy dziennie na podtrzymanie ciąży, usg Ci nie zrobię bo jest jeszcze za wcześniej , zaczęłam dopytywać czy mogę zrobić – test a ona,że nie warto bo jest za wcześnie…Za 2 tygodnie mam do niej mam się nie nastawiać na tą ciąże bo – nie wiadomo co z tego będzie! Założyła,że jestem w tej ciąży i dlatego nie może mi dać żadnych skierowań na badania i cytologii też mi zrobić nie może!!!! Proszę napiszcie mi czy któraś z Was była kiedyś w takiej sytuacji? Powiem Wam szczerze,że już przyzwyczaiłam się do tej myśli,że będę mamą, ale tak bardzo się boję bo nawet testu nie mogę zrobić – pozostało mi tylko czekać… Bardzo proszę o Wasze kciuki, fluidki ciązowe i modlitwy !!!! Czy to możliwe,że tak wcześniej Gin była w stanie wyczuć ciąże? Tak bardzo boję się, że się rozczaruję!!! Dodam jeszcze,że wczoraj oglądałam meczyk w takiej restauracji i jak mój misiek siedział obok z piwkiem to poczułam ten ochydny zapach i mnie troszku zemdliło… Ja nigdy piwa nie piłam bo nie lubię, ale na jego zapach nigdy mdłości nie miałam i na środku na dole brzuszek mnie bolał ! Poza tym dziś już nie plamiłam ! Piersi mam normalne. Serdecznie pozdrawiam KLAUDIA