It was a bad hair day. So I turned to my lovely facebook community to find out your tips on how to fix a bad hair day. 1. Dry shampoo. Stacey & Nicole both recommend using lots of dry shampoo. If you don’t love dry shampoo, maybe you’re making one of these 3 mistakes with dry shampoo. 2. Re-wet or re-wash your hair. Oct 20, 2023 - Explore Debra DeLeo Mills's board "Bad Hair Day" on Pinterest. See more ideas about dogs, cute dogs, dogs and puppies. To calm the crazy and get back some definition, Shorter recommends wetting hands with water, gathering the hair into two tight braids on each side of your head, and then unwinding them after ten Jual Bad Hair Day Lengkap Dengan Pilihan Harga Termurah Agustus 2023 Di Blibli. Promo Gratis Ongkir, 2 Jam Sampai, Dan Berpotensi Cashback Bad Hair Day możesz ułożyć niezależnie od tego czy aktualnie posiadasz fryzurę Slick Back czy nawet Pompadour. Jednak jak ułożyć fryzurę Messy Hair? Teraz w kilku krokach przedstawię Ci jak poprawnie wystylizować Bad Hair Day. Bad Hair Day star Laura Marano performs "For The Ride".Click the SUBSCRIBE button to get notification when new videos are posted!Facebook: https://www.facebo “My mood depends on how good my hair looks.” ~ Anonymous. Everyone has a bad hair day once in a while – I certainly do – and bad hair can definitely ruin the entire day! Whether you are fighting the frizz, have fine hair, want to pump up the volume or just didn’t have the time to wash it, bad hair can spoil the best of times. No one enjoys having to deal with the fallout from a bad hair day, so it’s in your best interests to make sure that you never suffer one ever again. It might seem unrealistic to expect that, but the ideas above will help you to both avoid bad hair days and also stop them in their tracks as soon as they do start to appear. 7. Who wants their hair loose when they are dancing the tangle (tango). 8. Because of her boss had a bad hair day, her day in the office was cut short. 9. On the dance floor, the revelers said to one another, ‘I think we are in a twist.’. 10. You cannot complain when your job gives you decent fringe benefits. 11. BAD HAIR DAY translate: dzień, w którym nie układają się włosy, kiepski dzień. Learn more in the Cambridge English-Polish Dictionary. GpcfFZQ. Cześć dziewczyny! Każda z nas czasem go miewa i każda z nas wolałaby, aby w ogóle się nie pojawiał. O czym mowa? O bad hair day! Swoją drogą, macie pomysł na jakiś fajny polski odpowiednik tej nazwy? :) W moim przypadku najczęściej objawia się on albo okropnym przyklapnięciem włosów u nasady albo matowością, suchością i ogólnie niespecjalnie ciekawym wyglądem czupryny. Latem nie pojawiał się prawie w ogóle, jednak niestety obecnie mamy piękną polską jesień a przed nami zima, czyli okres czapek, beretów, kapturów, wełnianych szalików elektryzujących włosy, deszczu, śniegu, mrozu, mżawek i grzejących kaloryferów. To wszystko, szczególnie w połączeniu, zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia dnia, w którym włosy nie chcą współpracować w żaden sposób i kiedy najchętniej nie ściągałybyśmy z głowy czapki w ogóle :) Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami moimi sposobami na to, jak zapobiegać lub radzić sobie z "dniem kiepskiej czupryny" :) Włosy przyklapnięte, smętnie przylegające do twarzy, bez objętości To coś, co niestety dopada mnie osobiście i jest moją największą zmorą. Czasem, z nieznanych mi przyczyn, moje włosy reagują danego dnia źle na sprawdzone kosmetyki, co skutkuje właśnie przyklapnięciem. Zazwyczaj noszę rozpuszczone włosy, bo tak, bo po prostu lubię, tak więc związywanie włosów nie jest w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem. Tapirowanie także odpada, bo niszczy włosy. Oczywiście można umyć głowę ponownie, ale kto ma na to czas i chęci? W tym przypadku osobiście ratuję się lakierem do włosów lub suchym szamponem/glinką, które poza swoim oczywistym działaniem także lekko unoszą włosy od nasady. Użycie suchego szamponu i glinki (jako suchego szamponu :D) jest logiczne, ale o co chodzi z tym lakierem? Wystarczy unieść każde pasmo po kolei do góry (zaczynając najpierw od jednej strony głowy, a potem od drugiej), spryskać lekko lakierem i przerzucić je na drugą stronę głowy. Dokładnie chodzi o to, aby kosmyk z prawej strony przedziałka po spryskaniu lakierem na kilkanaście sekund (do wyschnięcia lakieru) znalazł się po lewej stronie. Ten patent całkiem fajnie odbija włosy od nasady a w ciągu dnia wystarczy krótki masaż z głową w dół, aby reaktywować efekt :) W moim przypadku całkiem fajnie sprawdzają się także klamry do włosów, którymi spinam całość w wysokiego, niedbałego koka a raczej ptasie gniazdo :) Z taką cudowną fryzurą siedzę w większości okazji, kiedy nikt na mnie nie patrzy, czyli przy komputerze, czasem na wykładach... :) Po rozpuszczeniu misternej konstrukcji włosy przez pewien czas są ładnie uniesione. Włosy drugiej świeżości :) O samoistne przetłuszczanie się włosów w moim przypadku ciężko, jednak czasem zdarza mi się uzyskać średnio świeży efekt zbyt dużą ilością oleju, kiepskim szamponem czy testowaną odżywką. W momencie, kiedy nie mamy czasu umyć włosów a koniecznie musimy wyjść z domu, oczywiście jako pierwszy z pomocą przychodzi suchy szampon. Ale co w przypadku, kiedy nie mamy suchego szamponu? W takim wypadku z powodzeniem możecie użyć kilku innych rzeczy, a mianowicie wspomnianej wyżej glinki, pudru sypkiego, zasypki dla dzieci lub nawet mąki ziemniaczanej (brunetki, uważajcie :)) W ten sposób zyskacie dodatkowe kilka godzin świeżej fryzury :) Końcówki wyglądają na suche i spuszone, elektryzują się Oczywiście nie mam tutaj na myśli sytuacji, kiedy końcówki po prostu są suche i spuszone zawsze, ale taką, kiedy akurat przestały współpracować, przykładowo ze względu na pogodę lub naelektryzowały się od szalika. W przypadku, kiedy włosy są w takim stanie stale, jednorazowe rozwiązania na nic się nie zdadzą. Jeśli jednak jest to chwilowy problem, ja ratuję się zawsze odżywką bez spłukiwania lub silikonowym serum, a w wyjątkowych wypadkach mieszanką obu tych produktów. Jeśli ten sposób nie działa, moczę same końcówki i dopiero wtedy nakładam na nie odżywkę czy serum a następnie suszę na szczotce zimnym nawiewem. Trwa to naprawdę krótko, a łuski ładnie domykają się a włosy wygładzają. Suszenie ZIMNYM nawiewem włosów, na które został nałożony balsam lub serum polecam szczególnie posiadaczkom włosów wysokoporowatych i falowanych/kręconych. W połączeniu z dobrą szczotką (Tangle Teezer, szczotka z włosia dzika lub grzebień z szeroko rozstawionymi zębami) osobiście uzyskuję świetny efekt gładkich, sypkich i lekko wyprostowanych włosów (iluzja porowatości niskiej :)) które przez domknięcie łusek są dodatkowo zabezpieczone. W sytuacji kryzysowej w roli odżywki czy serum może wystąpić także... krem do rąk. Ważne, aby miał dobry, krótki skład bez parafiny. Włosy są niesforne i wyglądają kiepsko pierwszego dnia po myciu To także moja zmora, którą obecnie udało mi się opanować całkowicie za pomocą przygotowania włosów po myciu i odpowiedniego związywaniu ich na noc. Prawie suche włosy dodatkowo wygładzam odżywką b/s i/lub serum, dokładnie przeczesuję je Tangle Teezerem, który potęguje gładki efekt i starannie skręcam je w jeden lub dwa ruloniki wokół własnej osi. Pilnuję, aby ruloniki były gładkie, nie splątane czy zaplecione niechlujnie. Później zawijam je dodatkowo w koczek ślimaczek i zabezpieczam miękką, dużą gumką. Podczas nocy koczek znacznie się luzuje, jednak nie niszczy to efektu. W ten sposób uzyskuję miękkie, gładkie i grube fale o które zazwyczaj się pytacie, coś w tym stylu: To tyle z moich sposobów, koniecznie napiszcie w komentarzu mi i innym czytelniczkom Wasze sprawdzone patenty na bad hair day! :) Każda kobieta chciałaby na co dzień wyglądać tak, jak zaraz po wyjściu z salonu fryzjerskiego. Jednak życie nie jest takie piękne i prawda bywa brutalna: każdemu zdarza się bad hair day! Czyli dzień, kiedy włosy wyglądają tak, że mamy ochotę założyć na głowę karton albo w ogóle nie wychodzić z domu. Co oczywiste, „rozczochrane” i nieokiełznane włosy dopadają w najmniej oczekiwanych momentach. Choćby dlatego warto zainwestować w stylizację włosów u fryzjera, gdy w grę wchodzą fryzury ślubne czy fryzury na wesele, bądź na inną ważną imprezę. To jak intensywny i częsty będzie bad hair day jednak zależy od wielu czynników. Wpływ na niego mają rodzaje włosów, metoda obcięcia włosów, sposoby pielęgnacji. Ale jedno jest pewne – warto wiedzieć, co robić, gdy bad hair day cię dopadnie i jak mu zrobić, kiedy pojawia się bad hair day?OK, stało się. Jesteś na styk z czasem, zaraz dramatycznie się spóźnisz, stajesz przed lustrem i widzisz, że na głowie masz… koszmar. Każdy włos sterczy w inną stroną, część przypomina siano, a jeden bok jest tak przylizany, że zastanawiasz się, jak to w ogóle możliwe. I teraz nadeszło najważniejsze pytanie: co robić, gdy złapał cię taki dzień? Czapka twym sprzymierzeńcem!Najłatwiejsze rozwiązania są często najlepsze. To właśnie dlatego, gdy trafi ci się bad hair day, czapka lub kapelusz są prostymi i szybkimi rozwiązaniami, dzięki którym może nie okiełznasz problemu, ale się z nim uporasz. Plusy? Bardzo szybka w realizacji „naprawa” fryzury i modna hippisowska lub nowojorska stylizacja. Minusy? Nie wszędzie można być cały dzień w czapce na głowie… Prysznic błyskawiczny! Oczywiście najlepsze rozwiązanie to wziąć szybki prysznic, ale jeśli nie możesz, uratuje cię woda w spryskiwaczu i szybkie podsuszenie włosów oraz ułożenie wedle uznania lub umycie tylko grzywki i kilku pasemek wokół twarzy. Plusy? Bad hair day się kończy, zanim się zacznie! Minusy? Wymaga to trochę czasu. UnsplashZobacz także: Szukasz fryzjera, który w wymarzony sposób wystylizuje twoje włosy? Sprawdź oferty w katalogu firm weselnych portalu Wesele z klasą! Suchy szampon na ratunekWiele osób zastanawia się, co oznacza bad hair day. Zwykle mowa jest o potarganych i nieokiełznanych włosach, ale oklapnięte i lekko przetłuszczone też źle wróżą. Wówczas suchy szampon może szybko pomóc ocalić twój dzień. Plusy? Dwa psiknięcia i włosy nabierają odświeżonego wyglądu! Minusy? Nie działa na nieokiełznane kosmyki. Warkocze, kucyki i kokiJeśli modne krótkie fryzury nie są w twoim stylu i jesteś posiadaczką długich włosów, to świetnie sprawdzą się wszelkie upięcia. Od klasycznych kucyków, przez popularne warkocze po rozczochrane koki. Plusy? Wystarczy gumka do włosów i grzebień. Minusy? Ta metoda nie sprawdzi się przy krótkich włosach. Pexels Najczęściej popełniane błędy, gdy pojawia się bad hair day Oczywiście są pewne błędy, które łatwo popełnić w gorszy dla włosów dzień. Brak czasu i stres prowadzą czasem do wyboru złych rozwiązań. Do tego wciąż robisz rzeczy, które powodują, że bad hair day zaczyna być u ciebie niemal codziennie… Nadużywasz suchego szamponu!Tak, suchy szampon pojawił się w poprzednim akapicie jako ratunek, owszem. Ale w nadmiarze, zbyt obciąża włosy i oblepia skórę głowy oraz nasadę włosa. W efekcie możesz zyskać osłabione i źle układające się włosy… Źle rozczesujesz włosy Budzisz się z kiepską fryzurą, ale myślisz sobie: „W sumie nie jest tak źle, to jeszcze nie jest ten dzień, co oznacza, że jak rozczeszę włosy, wszystko będzie OK”. Tak oczywiście może być, a może być… zupełnie inaczej. Włosy rozczesuj zawsze grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach! Inaczej puszenie dostaniesz w gratisie. Nieprawidłowa pielęgnacja Ten punkt dotyczy prewencji, bo to, jak dbasz o włosy, ma wpływ na to, jak często pojawia się bad hair day. Do najczęstszych błędów należą: nieodpowiednio dobrane kosmetyki do włosów, mycie włosów raz zamiast dwukrotnie (zwłaszcza gdy chcesz zmyć nadmiar kosmetyków), pocieranie mokrych włosów ręcznikiem zamiast delikatnego osuszania ich, codzienne używanie prostownicy… Przyznaj, ile z tych grzeszków masz na sumieniu? Na szczęście wprowadzenie zmian i odpowiednie witaminy na włosy powinny pomóc! EnvatoZobacz także: Fryzury ślubne z wiankiem dla panny młodej – które najlepiej pasuje do twojego stylu?Bad hair day – to pomoże ci uratować dzień!Załóżmy, że pamiętasz o odpowiedniej pielęgnacji włosów, nie trzesz ich, nie nadużywasz prostownicy. W rozdwojone kędziorki wklepujesz odrobinę oliwki, a na przerzedzone włosy stosujesz liczne domowe sposoby na wypadanie włosów. Mimo to bad hair day ci się zdarzył, a jednak czapka nie wchodzi w grę, bo pracujesz w banku, na prysznic nie masz czasu, suchy szampon się skończył, a koki i inne fikuśne fryzury nie są dla ciebie, bo masz krótkie włosy. Czy pozostaje ci wziąć urlop na żądanie? Nie! Zamiast tego pomyśl o tym, że… to tylko włosy i niemal każdy miewa takie same problemy jak ty. Uśmiech, pewność siebie, kilka głębokich wdechów i wydechów nie tylko cię uspokoją, ale też pomogą ci spojrzeć na problem bad hair day z dystansu. A dzięki temu szybko znajdziesz rozwiązanie. Może opaska na włosy uratuje ten dzień? A może szybkie wyprostowanie „zbuntowanych” pasm włosów? Na pewno znajdziesz wyjście z sytuacji dopasowane do ciebie, twoich włosów i twojego… good day! Czy zdarzyła Ci się sytuacja, że włosy nie układały się tak jakbyś tego chciał/a? Sprawiło to, że unikałeś wtedy lustra w windzie, odwracałeś wzrok od odbicia w witrynie sklepowej, drażniło Cię nawet odbicie w ekranie telefonu! Zastanawiasz się co jest tego przyczyną? Znasz zasadę „oko za oko, ząb za ząb”? – To może być twoja wina i włosy są odzwierciedleniem Twojego stanu zdrowia i niewłaściwej pielęgnacji. Jak zapobiec tzw. „bad hair day” i sprawić aby włosy były mocne, lśniące i odżywione? Samo mycie i czesanie włosów nie wystarczą. O włosy trzeba dbać- jasne, że o tym wiesz, ale czy wiesz jak to robić poprawnie? Lśniące włosy faktyEfekt lśnienia to zasługa odbijania się światła od powierzchni włosów, a dokładniej od jej otoczki która jest łuska włosa jest domknięta włosy są bardziej połyskujące natomiast gdy włosy są matowe i wysuszone oznacza to, że łuski są otwarte lub uszkodzone. Można to w łatwy sposób naprawić odpowiednią pielęgnacją i włosy odbijają światło pod kątem prostym, dlatego mogą sprawiać wrażenie, że są zdrowsze niż kręcone włosy. Jest to tylko złudzeniem – loki przez swoją naturalną, nierówną strukturę odbijają promienie słońca pod różnym kątem i efekt jest czarne błyszczą bardziej niż blond. Czarny kolor pochłania więcej światła, które widzimy w formie jaskrawych refleksów, mocno kontrastujących z czarnym pigmentem. Dlatego w większości reklam kosmetyków do włosów widzimy włosów to podstawaPrzede wszystkim ważna jest higiena włosów, aby włosy były zdrowe i jedwabiste, należy oczyścić je z resztek kosmetyków oraz zgromadzonych zanieczyszczeń i bakterii. Regularne mycie 2-3 razy w tygodniu dobrze dobranym szamponem potrafi zdziałać cuda. Co znaczy dobrze dobranym? Odpowiednim dla naszej skóry głowy. Jeśli masz wrażliwą skórę, stosuj delikatniejsze szampony. Bronią w walce z łupieżem może okazać się specjalistyczny szampon dedykowany tej przypadłości (pamiętaj, że co za dużo to niezdrowo – przy częstym myciu głowy stosuj go naprzemiennie z szamponem dla wrażliwej skóry). Myjesz włosy codziennie? Zatroszcz się, aby Twój szampon nie zawierał szkodliwych substancji silikonu, SLS lub jest też technika mycia włosów. Zmocz włosy ciepłą, ale nie gorącą wodą. Przed nałożeniem szamponu na skórę głowy, rozprowadź go w dłoniach i zmieszaj z małą ilością wody. Delikatnie wmasuj roztwór przy nasadzie pamiętając, aby robić to opuszkami palców. Nie musisz rozprowadzać szamponu aż po same końcówki. Po około 2-3 minutach spłucz dokładnie włosy chłodniejszą wodą, która domknie łuski (włosy będą gładsze i bardziej lśniące). W razie potrzeby powtórz wszystkie czynności jeszcze włosów to też sztuka! Tak, zacznij nazywać to osuszaniem, bo wycieranie jednoznacznie kojarzy się z tarciem, a to może przynieść tylko negatywne skutki. Żeby pozbyć się nadmiaru wody, delikatnie owiń włosy ręcznikiem i dociśnij. Później je rozpuść i delikatnie rozczesz. Do czesania włosów trzeba się przyłożyćBrzmi banalnie, prawda? Gdy zapytam jak czeszesz włosy – to co odpowiesz? „No normalnie, jak każdy!” Tutaj też można sobie zaszkodzić. Źle dobrane narzędzie, szarpanie włosów szczotką w nerwach, czy w pośpiechu może mieć opłakane skutki. Ochronna łuska włosa zostaje uszkodzona, a powstałe szczeliny ułatwiają drogę szkodliwym substancjom i bakteriom do wnętrza włosa. Natomiast szarpiąc potargane włosy urywamy ich końcówki sprawiając, że rozdwajają się, a to z kolei ułatwia ich dalsze łamanie się. Jak zatem zabrać się za poprawne czesanie?Najlepiej zabierać się za to, kiedy włosy są mokre, po umyciu i nałożeniu odżywki. Włos jest wtedy gładszy i bardziej podatny na rozczesywanie. Zacznij od łagodnego przeczesania palcami, od nasady aż po końce. Weź szczotkę z naturalnego włosia lub grzebień o szerokim rozstawie zębów i przesuń po końcówkach. Poszło łatwo? Możesz zabierać się za wyższe partie, stopniowo, aż dotrzesz do nasady. Jeśli masz kręcone włosy, unikaj czesania na sucho (nawet, jeśli oznacza to czesanie raz na kilka dni). Szybko zobaczysz różnicę. Z kolei włosy proste czesane codziennie wyglądają gładko i o zdrową dietęZdrowa dieta to podstawa. Zdrowa dieta działa pozytywnie nie tylko na nasze ciało i samopoczucie, ale również na włosy (które również oddziałują na nasze samopoczucie). Oto kilka zasad, których warto przestrzegać, aby mieć przewagę w walce o piękne włosy:– spożywaj pełnowartościowe białko (nabiał, chude mięso, jaja), aby organizm był w stanie budować nowe włosy w miejsce starych,– nienasycone kwasy tłuszczowe zawarte w rybach morskich, oleju rzepakowym, oliwie – sprawią, że Twoje włosy będą bardziej lśniące i sprężyste ,– dbaj o odpowiednią ilość składników mineralnych wplatając w dietę orzechy, migdały i pestki dyni,– dostarczaj witaminy i błonnik spożywając regularnie owoce i warzywa,– mów stanowcze NIE produktom wysoko przetworzonym,– pij przynajmniej 2 litry wody dziennie, ponieważ włosy trzeba nawilżać też od środka. Ponadto, pijąc odpowiednią ilość wody, pozbywasz się toksyn z organizmu,– unikaj używek – nikotyny, kofeiny, na co dzień masz niewiele czasu na przygotowanie wystarczającej ilości posiłków zawierających te wszystkie składniki, możesz wspomóc się odpowiednią nie gryzieSekretem zdrowych i zachwycających włosów są jednak regularne wizyty u fryzjera. Nie mówię tutaj o totalnej metamorfozie co dwa miesiące, lecz odcięcie zniszczonych końcówek, które znacząco poprawia wygląd włosów i ułatwi rozczesywanie. Dlaczego regularne podcinanie końcówek jest takie ważne? Mogłoby się wydawać, że nie ma to znaczenia na wzmocnienie włosów. Jednak jeśli nie pozbędziemy się rozdwojonych końcówek to ten proces będzie się pogłębiał i włosy na wyższych partiach będą się swojego fryzjera. Jak to zrobić? Metodą prób i błędów, odwiedzając fryzjera koleżanki, bądź szukając opinii w Internecie. Kiedy w końcu powiesz sobie „Tak! To ten jedyny!” – bądź mu wierna. Będzie to osoba, która zna Twoje włosy – wie co na nie dobrze działa, a co im szkodzi. Potrafi dobrać fryzurę, która będzie wyglądać bosko w każdych warunkach i poleci kosmetyki, które nie zrobią Ci olewaj olejowaniaOlejowanie jest metodą, która przybyła do Europy z Dalekiego Wschodu, a dokładniej z Indii. To właśnie tam od wieków Hinduski stosują odżywcze olejki na włosy oraz skórę głowy w formie wcierki. Kiedy myślimy o Indiach – widzimy oczami wyobraźni kobietę z długimi, gęstymi, lśniącymi włosami – olejowanie jest właśnie ich do uzyskania gładkich i lśniących włosów często tkwi w olejach. Olejowanie włosów przynajmniej raz w tygodniu odpowiednio je wzmocni i odżywi. Możesz stosować go na suchych lub wilgotnych włosach, w zależności od tego, która metoda bardziej przypadnie Ci do gustu. Rozetrzyj olej w dłoniach (jeśli stał w chłodnym miejscu i jest w postaci stałej, rozgrzej go delikatnie), a następnie w płynnej postaci rozprowadź go we włosach. Staraj się nie nakładać go zbyt blisko nasady, ponieważ ciężko jest go spłukać. Pozostaw olej na jakiś czas na włosach. Jak długo? Obserwuj. Niektórym wystarczy godzina, a inne włosy mogą potrzebować kilku godzin lub nawet całej nocy. Na koniec umyj głowę i gotowe! Ale uwaga zbyt częste olejowanie i niedokładne mycie może obciążyć włosy!Gama olejów jest na prawdę szeroka i nie sposób polecić jeden najlepszy. W drogeriach dostępne są specjalne oleje do włosów, ale równie dobrze możesz stosować te z apteki czy sklepu zielarskiego. Możesz pobawić się w małego odkrywcę i stworzyć własne unikatowe wymagają odpowiedniego przechowywania. Jeśli nie będą narażone na wysoką temperaturę ani ciągłe działanie promieni słonecznych, zachowają wszystkie swoje wartości. Najbezpieczniejszym miejscem przechowywania jednak pozostaje masaż skóry głowyDobrym zabiegiem dotleniającym i pobudzającym włosy do wzrostu jest masaż skóry głowy. Systematyczne stosowanie tej metody sprawi, że włosy podniosą się u nasady i po kilku tygodniach zauważymy wysyp tzw. „baby hair”. Masaż można wykonywać na suchych włosach, przed ich myciem – na przykład w trakcie olejowania, albo też na mokro z użyciem szamponu do włosów. W sieci są dostępne instruktaże jak fachowo uciskać i masować skórę głowy. Najważniejsze zasada jest taka -aby używać samych opuszków, wykonując koliste ruchy i miejscami mocniej dociskać palce do głowy. Jest też wiele gadżetów do masażu włosów np. specjalne szczotki zakończone silikonowymi na gorącoPrzepis na sukces w tym przypadku? Stosuj jak najrzadziej!Im częściej stosujesz prostownicę, karbownicę, lokówkę, tym trudniej będzie Ci ułożyć zadowalającą fryzurę. Włosy będą się stawały suche i bardziej łamliwe. Istnieją kosmetyki termo ochronne, ale nawet one nie zabezpieczą Twojego włosa w 100%. Jak więc zminimalizować skutki stosowania wysokiej temperatury? Przede wszystkim postaraj się, aby zabiegi trwały jak najkrócej i przeprowadzaj je przy najniższej temperaturze. Stosuj preparaty termo ochronne, żeby w pewnym stopniu zabezpieczyć włosy przed szkodliwym działaniem gorąca. Używaj także jedwabiu, który chroni włosy przed utratą wilgoci i wysoką rada! – Nie próbuj zmieniać się na siłę. Masz proste włosy? Super, wiele dziewczyn Ci zazdrości. Nad oczami zwisają Ci sprężynki? Cudownie, po co Ci prostownica! Wykorzystaj to i przemień w swój atut 🙂Wróćmy do pytania, które zadaliśmy na górze: Czy dbasz o swoje włosy?W codziennym pośpiechu łatwo jest zapomnieć o prostych, z pozoru oczywistych czynnościach, które wykonujemy odruchowo. Warto jednak o nich pamiętać, ponieważ przybliżą cel, a mianowicie uzyskanie mocnych, lśniących i odżywionych włosów. Mamy propozycję – podpisz ze sobą kontrakt, w którym zawrzesz to, co zrobisz dla swoich włosów każdego dnia. Wydrukuj i włóż do kalendarza. Pamiętaj, że od dzisiaj „bad hair day” dla Ciebie nie istnieje! Nowy kosmetyk, nieużywana wcześniej kombinacja tego co dotychczas stosowałyśmy, nagła zmiana pogody... Powodów, dla których znienacka budzimy się z puchem, przyklapem lub „zniszczonymi” w jedną noc włosami jest wiele. Dziś porozmawiamy o tych awariach nieinwazyjnych, które na pierwszy rzut oka wzięły się znikąd – bez rozjaśniania, prostowania czy innych głównych włosowych grzeszków. W najogólniejszym ujęciu przyczyną jest nasz błąd pielęgnacyjny. Zachowanie równowagi między proteinami, emolientami a humektantami jest trudne, ale możliwe. Wraz z upływem czasu poświęconego na obserwowanie włosów i pielęgnowanie ich uczymy się ich wymagań i humorów, przewidujemy ich reakcje na nowe produkty czy ich zestawienia. Jednak na samym początku tej drogi bardzo łatwo się zrazić: kupujemy kilka polecanych na blogach produktów, z namaszczeniem używamy, a włosy odwdzięczają się... przyklapem stulecia albo spuszeniem godnym dmuchawca. Jeśli sytuacja powtórzy się raz, drugi i dziesiąty to łatwo wysunąć wniosek, że te zasady włosomaniaczek są jakieś do dupy i na pewno nie sprawdzają się lepiej niż dotychczasowe nawyki. Myślę, że dwie bardzo częste sytuacje to: zakup dziecięcego szamponu typu Babydream (który w ogóle nie ma filmomerów, czyli substancji wygładzających włosy) + namiętne używanie ziołowej czy ekologicznej odżywki jak Alterra z aloesem i granatem (która ma w składzie zarówno wysuszający alkohol, jak i aloes mogący w nadmiarze powodować puszenie)... idealna recepta na spuszone, niedające się ujarzmić siano. częste i nadmierne olejowanie włosów oraz zmiana szamponu na jak najłagodniejszy, często połączone z niedokładnym myciem, by „nie zedrzeć z włosów działania oleju” - prosta droga do przemiany włosów w nieświeżo wyglądające strączki. Przeszłyście to kiedyś? A może coś podobnego, ale wpisującego się w schemat: „wszystko robię dobrze → BANG! → papierowa torba na głowie po włosowej katastrofie”? Jeśli tak, to ten wpis jest dla Was. Jeśli nie, ale zaczynacie lub planujecie zacząć świadomą pielęgnację włosów – to tym bardziej przeczytajcie ten tekst, bo ja wiele dałabym by ktoś pokazał mi coś takiego te dwa czy trzy lata temu... :) Jeżeli wstajemy z łóżka i nasze włosy wyglądają tragicznie, to zastanówmy się najpierw co przypominają bardziej: tak zwany „przyklap” (ulizane, pozbawione życia i objętości włosy, pozbijane w strączki...) czy „puch” (wszystkie te stany, gdy włosy są zmierzwione, napuszone, nastroszone, fruwające...). Słowo-klucz to tutaj ciężar włosa: jeśli wydaje się być za ciężki, to myślmy bardziej o przyklapie – jeśli zaś za lekki, to o puchu. Mając ten etap za sobą możemy przejść do bardziej szczegółowej diagnozy... Zacznijmy od włosów oklapniętych! Włosowy przyklap Są trzy najważniejsze stany, w których może nas to spotkać: nadmiar emolientów niedobór protein nadmiar humektantów Nadmiar emolientów (dalej nazywany obciążeniem włosów) grozi nam, jeśli używamy dużo i często kosmetyków z olejami oraz masłami, silikonami, parafiną i tak dalej. Oczywiście ryzyko rośnie wraz ze stosowaniem olejowania włosów (ale tylko nieumiejętnie, bo prawidłowo do obciążenia włosów wcale nie powinno dochodzić!). Rozwiązanie: (nawet dwukrotne) umycie włosów szamponem-„zdzierakiem”, czyli mającym prosty skład z silnym detergentem (SLS lub SLeS). Mój typ: Isana Med 5% Urea. Wiele osób poleca szampony Barwa, na przykład żurawinowy (ja miałam kiedyś skrzypowy i nie polubiliśmy się). Niedobór protein (tak zwane niedoproteinowanie) charakteryzuje się tym, że w przeciwieństwie do matowych włosów obciążonych, włosy są tutaj bardziej śliskie, często wręcz ulizane. Niedoproteinowanie zagraża szczególnie tym z nas, które intensywnie nawilżają włosy, a zaniedbują dostarczanie im budulca. Rozwiązanie: odstawienie produktów nawilżających oraz duża dawka protein. Wśród domowych sposobów sprawdzi się laminowanie żelatyną; z drogeryjnych polecam trzymanie na czarną godzinę saszetki maski Biovax z jedwabiem i keratyną. Nadmiar humektantów („przenawilżenie”) włosów jest stanem bardzo podobnym do niedoproteinowania, a w wielu artykułach natknęłam się wręcz na stosowanie tych pojęć zamiennie. Tak więc ponownie: jeśli włosom brakuje protein, za to intensywnie dostarczasz im humektantów takich jak gliceryna, aloes, siemię lniane, miód czy D-panthenol – musisz liczyć się z pojawieniem się przyklapu. Rozwiązanie: patrz wyżej, przy niedoproteinowaniu :) Inną, również częstą, ale nie do końca pasującą do tematyki tego artykułu przyczyną obciążenia włosów jest nabudowanie się na nich substancji filmotwórczych (filmomerów, czyli tworzących na włosach cieniutki film). Są one w naszej pielęgnacji jak najbardziej pożądane, ale w zależności od typu włosa i stosowanej pielęgnacji, czuprynę trzeba raz na jakiś czas umyć mocno oczyszczającym szamponem, tak zwanym rypaczem czy zdzierakiem, o którym wspomniałam wyżej ;) Właścicielki włosów niskoporowatych najpewniej będą musiały sięgać po niego częściej, a wysokoporowatych – rzadziej. Włosomaniaczki stosujące bogatą pielęgnację (oleje, maski, sera...) na pewno częściej niż włosomaniaczki-minimalistki ;) Średnio mówi się o odstępie dwóch tygodni (dla mnie to częstotliwość idealna), ale ważniejsze jest tutaj obserwowanie włosów. Takie oczyszczanie służy też skórze głowy, którą również należy raz na jakiś czas doczyścić mocniej, a nie tylko muskać delikatnymi myjadłami ;) Sytuację tę opisuję niejako na marginesie, bo rzadko przychodzi ona nagle, z dnia na dzień. Najczęściej włosy wyglądają świetnie, potem z mycia na mycie coraz gorzej, zbijają się najpierw w kolonie, później w strąki... Tu często dołącza się swędzenie skóry głowy, co pogłębia frustrację. Tymczasem rozwiązanie jest proste: szampon oczyszczający et voila! Oczywiście od razu po użyciu go można (a nawet trzeba) zastosować jakąś odżywkę czy maskę i generalnie wrócić do sprawdzonego schematu pielęgnacji – tym razem uzupełnionego o cykliczne porządne oczyszczanie. Włosy spuszone Przyklap z głowy, zajmijmy się teraz włosami spuszonymi... Tu sytuacja jest o tyle ciekawa, że puch puchowi nierówny. Na blogu Wiedźmy znalazłam rozróżnienie takich oto jego rodzajów: puch suchy i sztywny: wskazuje na przesuszenie puch ciągliwy i gumowy: przeproteinowanie puch lepki i matowy: przenawilżenie ↔ niedoproteinowanie … moim zdaniem brakuje w nim zdecydowanie tego, co dzieje się z włosami w wypadku niedoemolientowania – ten termin to oczywiście żart :D Niedobór emolientów jak najbardziej prowadzi do puszenia się włosów. Mają wtedy tendencję do „fruwania” wokół głowy i elektryzowania się, są mało elastyczne (kruche, łamliwe lub czasem sztywne). Rozwiązanie: olejowanie włosów! Jeśli jeszcze tego nie robiłaś to rozczesz włosy, łyżkę stołową dowolnego oleju z Twojej kuchni wylej na spodeczek i maczając w nim palce, wcieraj olej w kosmyki: na początek spróbuj to robić od długości ucha w dół. Po godzinie-dwóch zmocz włosy, naolejowaną część „umyj” prostą odżywką, a potem odrobiną szamponu umyj samą skórę głowy – jego piana może delikatnie spłynąć po długości włosów. Jeśli z jakiegoś powodu nie jesteś zadowolona z efektów zostaw pod tym postem komentarz. Metod olejowania jest wiele, olejów do wyboru jeszcze więcej: na pewno znajdziemy coś dla Ciebie :) Niedobór humektantów (przesuszenie) to drugi (po zniszczeniu) powód, dla którego większość z nas interesuje się pielęgnacją włosów. Jeśli masz sztywne i suche w dotyku włosy z tendencją do puszenia się, to mogą one cierpieć z braku nawilżenia. Rozwiązanie: domowym sposobem na szybko może być glutek z siemienia lnianego albo dodanie do ulubionej maski/odżywki dowolnego nawilżacza. Poza wymienionymi wyżej (przy nadmiarze humektantów) sprawdzą się też cukier, ksylitol oraz kupowane w sklepach z półproduktami cuda jak kwas hialuronowy, mocznik czy różnego rodzaju kompleksy i ekstrakty nawilżające. W drogerii sięgnij na przykład po aloesową maskę Natur Vital. Przeproteinowanie to z kolei najczęstszy chyba powód puszenia się u Włosomaniaczek. Odrobinę protein zawiera naprawdę wiele produktów, dodatkowo dochodzi wszelkie wzbogacanie kosmetyków domowymi składnikami (jajko, jogurt...) lub półproduktami jak jedwab czy keratyna... To wszystko potrafi zsumować się i spowodować eleganckie przeproteinowanie. Włosy są wtedy „gumowe” i ciągliwe w dotyku, a przede wszystkim oczywiście spuszone. Rozwiązanie: mycie szamponem-zdzierakiem (można dwa razy na wszelki wypadek) i solidna dawka nawilżenia: na przykład tak, jak opisałam to w ustępie o przesuszeniu włosów. Rzadszą przyczyną puchu jest przenawilżenie/niedoproteinowanie – tak, tak, te stany, które opisałam jako możliwe przyczyny oklapnięcia włosów. Niestety mogą one powodować równocześnie lub zamiast tego charakterystyczny matowy i jakby „lepki” puch. Choć brzmi to dziwnie, warto o tym pamiętać. Jednym z możliwych wytłumaczeń tego fenomenu jest reakcja włosów na punkt rosy, czyli parametr dotyczący pogody. Czas na humektanty panuje tylko w określonym jego zakresie, w pozostałych przypadkach lepiej je ograniczać lub wręcz rezygnować. Rozwiązanie: jak wyżej, czyli szampon-zdzierak i proteiny: laminowanie albo maska z dodatkiem żółtka czy jogurtu. Zupełnie innego rodzaju przyczyną puszenia się włosów jest... tendencja do kręcenia się. Jeśli w dowolnym miejscu (grzywka, nad karkiem, za uchem...) nasze włosy się kręcą, to zapomnijmy o tym, że w dzieciństwie były one proste, a teraz są „proste ale krzywe” i spuszone. Samo wywijanie końców może już świadczyć o ukrytym potencjale do fali czy loków i jeśli ten opis brzmi dla nas znajomo – warto o pielęgnacji włosów kręconych poczytać. W razie czego pytajcie, chętnie wyjaśnię co trzeba :) Jak zwykle u mnie, post wyszedł bardzo obszerny. Mam jednak nadzieję, że jest w nim naprawdę wszystko na ten temat i od dziś żaden bad hair day nie będzie dla Was wyzwaniem:) Pozdrawiam ciepło,A. Podczas pisania posiłkowałam się...